Na spotkaniu w Łodzi wszystkie dostałyśmy identycznie pomalowane podkładki jednak każda miała ją ozdobić według własnego uznania… Oto moja propozycja.
Jak powstała: Podkładka została wycięta i wyfrezowana przez męża jednej z “decumaniaczek” z płyty meblowej. Następnie została kilkukrotnie pomalowana jasną farbą. W takiej formie trafiła do mnie. Ja przykleiłam motyw – najpierw przykleiłam metodą tradycyjną, jednak nie byłam zadowolona więc poprawiłam żelazkiem. Następnie kilka warstw lakieru i cieniowanie -dla mnie ciągle kłopotliwe… A później lakier, lakier, lakier… – co pięć warstw szlifowanie papierem ściernym.